Myśl globalnie, działaj lokalnie

Aktualizacja: kwi 19



W dyskusjach na dotyczących klimatu i zmian systemowych w Polsce często padają mocne zdania o tym, ile CO2 jest emitowane na całym świecie. Popularnym wśród nich argumentem jest ten o krajach, które emitują najwięcej - Chinach i USA. Słyszymy, że jeśli już walczyć o redukcję emisji, to zaczynając od państw pod tym względem najbardziej szkodliwych. Tym postem chcemy odpowiedzieć jednak na pytania i wątpliwości, dlaczego walczymy o redukcję emisji właśnie w Polsce (i w Europie) a nie, chociażby, w wyżej wymienionych Chinach.


Po pierwsze, kryzys klimatyczny jest kryzysem na ogromną, globalną skalę. Aby zredukować poziom drastyczności jego skutków każdy kraj musi na to pracować - docelowo dążąc do osiągnięcia Net0 do 2040 roku. Redukcja emisji do 0 jedynie w Chinach da niewiele w obliczu ogromu emitowanego CO2 w skali świata - inne kraje zliczone razem przewyższają Chiny pod tym względem wielokrotnie. [1]


Kolejną ważną kwestią jest różnorodność naszych krajów. Walkę o niskie emisje trzeba dostosować do realiów gospodarczych i społecznych danego państwa. I tak, ruchom i organizacjom proklimatycznym w Polsce (jak i w każdym innym kraju) łatwiej jest dostosować przekaz i żądania do realiów, którymi są otoczone. Skutki kryzysu klimatycznego, mimo że wszyscy musimy się z nimi zmierzyć, różnią się również w zależności od kraju, którego ta sytuacja dotknie, dlatego, jako różne państwa, potrzebujemy indywidualnych mechanizmów, by móc sobie z nimi radzić.


To właśnie poprzez solidarne działania lokalne jesteśmy w stanie znacznie zmienić globalną sytuację. Jako część międzynarodowego ruchu jesteśmy w stanie zdziałać więcej dla całego świata dzięki działaniom obejmującym każde państwo i kontynent z osobna.

159 wyświetlenia